
Jesteśmy małżeństwem, któremu los dał to szczęście, że idziemy przez życie odkrywając coraz to nowe rzeczy, które nas łączą i spajają. Motocykle stały się pasją która połączyła nas dość późno i każdego z nas dopadła w inny sposób.

Anna : Dla mnie pierwsze spotkanie z Harleyem na polskiej ulicy, gdzieś w latach 90 było objawieniem. Jeśli nie pamiętacie realiów tamtego czasu – motocykle nie były jeszcze tak widoczne na polskich drogach. Owszem, Jawy, MZ-tki, Junaki – ale Harleye były rzadkim widokiem i wzbudzały sensację. Jeśli już się go widziało, to zazwyczaj była to przerobiona WL-ka. Dla mnie, dziewczyny z tamtych lat, marzenie o Harleyu było niczym lot na Księżyc. Teoretycznie możliwe, ale…



Pominę następne 30 lat, bo działo się wiele – zmieniały się priorytety, pojawiły się dzieci, zmienił, jednym słowem: życie. Pandemia COVID-19 dla wielu była traumatycznym przeżyciem, dla nas był to wspaniały czas. Mieliśmy go więcej dla siebie, był czas na długie rozmowy, seriale. I tak właśnie któregoś wieczoru zaproponowałam pewien serial, choć nie do końca byłam pewna czy Adrianowi przypadnie do gustu.Dlaczego? Bo Adrian zakochany w samochodach, głównie Amerykańskich, nawet driftingu popróbował, nigdy nie wspomniał, żeby mogły go kręcić dwa kółka. Zaczęliśmy oglądać serię Long Way Up z Charley Boorman i Ewan McGregor. Tak nas wciągnęło, że zaraz po tym przyszły Long Way Round i Long Way Down a Adrian przepadł kompletnie. Adrian Po wielu tygodniach wzdychań i tekstów w stylu “Ale bym tak z tobą pojechał w taką trasę motocyklową…” kupił motocykl o pojemności 125cc, który dawał mu szansę jazdy na prawo jazdy kategorii B i zaczął jeździć.


Hyosung Aquila choć niewielki dał nam sporo frajdy, ba nawet dowióz nas z Poznania do Gdańska dostarczając sporo emocji podczas siedmio i pół godzinnej trasy, szczególnie pod górkę.
Cztery miesiące później Adrian zrobił prawo jazdy, a rok później kupił wymarzony model Harley Davidson Road King (2003) wydany z okazji setnej rocznicy powstania firmy HD. Dwa lata później ja dołączyłam do niego na drodzę kupując Hondę Shadow 125 ccm. Podobnie jak Adrian zdecydowałam się na taką pojemność bo Shadow pozwoliła mi spróbować własnych sił bez konieczności zdawania egzaminów i odbywania jazd. Rok później kurs, egzamin i przesiadka na Harley Davidson Fat Boy (2001).
Cztery tygodnie później nasza pierwsza trasa: Hiszpania!

Od tamtej pory motocykle to nasz towarzysz, terapeuta, i sposób na rodzinne wyprawy. Towarzyszy nam nasz syn, Michał, podczas pierwszej wyprawy miał 11 lat i od tamtej pory jest nieodłącznym członkiem naszego teamu.
Tak powstało Oaks’n’Wheels — z pasji, która dojrzewała latami, z potrzeby wolności i z miłości do drogi, która uczy pokory, odwagi i pokonywania własnych granic. Może cię zainspirujemy, opowiadając o podróżach, wyzwaniach, sprzęcie i wyborach, które stają się częścią naszej przygody.
Ale przede wszystkim — pokażemy, że na motocykl nigdy nie jest ani za wcześnie, ani za późno.
Witajcie w naszej bajce!
